wtorek 25. października 2005, 15:21 (CET)
Słynna obrończyni praw czarnoskórych mieszkańców USA Rosa Parks zmarła w wieku 92 lat.
Do historii weszła 1 grudnia 1955 roku, kiedy odmówiła ustąpienia w autobusie miejsca białemu mężczyźnie.
Do incydentu doszło w Montgomery, w starnie Alabama, gdzie obowiązywały rasistowskie prawa.
"Odmówiłam wstania i przejścia na tył autobusu, ponieważ czułam, że mam prawo być traktowana jak biali pasażerowie. Zbyt długo znosiliśmy złe traktowanie" - wspominała po latach Parks.
42-letnia kobieta została aresztowana i ukarana grzywną w wysokości 14 dolarów.
Doprowadziło to do trwającego 381 dni bojkotu autobusów miejskich, zorganizowanego przez mało wtedy znanego pastora Martina Luthera Kinga.
W wyniku bojkotu Sąd Najwyższy USA orzekł w listopadzie 1956 roku, że obowiązujące w Alabamie przepisy o segregacji rasowej w środkach komunikacji miejskiej są niezgodne z konstytucją i powinny zostać zniesione.
Honory
"Rosa usiadła, abyśmy wszyscy mogli powstać i żeby mury segregacji mogły runąć" - powiedział słynny działacz murzyński i polityk Jesse Jackson.
Jego zdaniem historia będzie w wielu aspektach "dzielona na czas przed i po Rosie Parks".
Demokratyczny senator Ted Kennedy stwierdził: "Straciliśmy odważną kobietę i prawdziwego amerykańskiego bohatera. Jej cicha walka poruszyła dzwony wolności milionów obywateli".
Parks otrzymała szereg odznaczeń państwowych, w tym najwyższe cywilne odznaczenie w Stanach Zjednoczonych - Prezydencki Medal Wolności.