poniedziałek 07. marca 2005, 14:14 (CET)
Kontrowersyjny projekt unijnego prawa patentowego w dziedzinie programów komputerowych zaliczył kolejny etap legislacyjny w Brukseli, pomimo poważnych zastrzeżeń polskiego rządu.
Polska zgodziła się na nową dyrektywę w zeszłym roku i dlatego polscy ministrowie bezradnie obserwowali, jak projekt przechodzi bez dyskusji przez drugie czytanie w unijnej Radzie.
Kontrowersje
Zwolennicy opracowanej przez Komisję dyrektywy twierdzą, że patenty - wzorowane na prawie amerykańskim - zapewnią Europie rozwój technologiczny.
Przeciwnicy straszą monopolizacją cen i rynku przez kilka softwarowych rekinów.
Przeciwko nowemu prawu protestują małe firmy komputerowe, obawiając się podniesienia kosztów użytkowania każdej formy oprogramowania.
Zastrzeżenia ma też Parlament Europejski, który apelował o więcej czasu na debatę, ale jego głos został dziś przez unijnych ministrów zlekceważony.
Jeszcze Parlament
Państwa Unii, czyli unijna Rada, osiągnęły w tej sprawie porozumienie w zeszłym roku, już z udziałem Polski, która dopiero potem stała się orędownikiem gruntownych poprawek.
Za późno; jeszcze nigdy dotąd Rada nie wróciła do tego, co raz zostało uzgodnione.
Drugie czytanie w Radzie nie zamyka sprawy: by dyrektywa weszła w życie, państwa Unii muszą porozumieć się z Parlamentem.
Dlatego polski rząd nie rezygnuje - zgłosił czterostronicową listę zastrzeżeń.