wtorek 18. października 2005, 14:16 (CET)
26 października z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wyruszy europejska misja na Wenus.
Venus Express, bo tak ochrzczono statek kosmiczny, wejdzie w orbitę najbliższego sąsiada Ziemi w przyszłym roku.
Specjalistyczne instrumenty zainstalowane na statku będą szczegółowo analizować zjawiska zachodzące na powierzchni Wenus.
Planetę dotknął w przeszłości przyspieszony efekt cieplarniany. Zdaniem ekspertów jej obserwacja może dać pewne wskazówki co do przyszłości Ziemi.
Ziemia i Wenus są nieco podobne do siebie - mają podobną wielkość i masę. Ponadto powstały z tej samej chmury gazowo-pyłowej.
Ale na tym podobieństwa się kończą. Obecnie temperatura na Wenus dochodzi do 460 stopni Celsujsza a ciśnienie jest porównywalne z tym w oceanicznych głębinach.
Diabelska siostra
Venus Express przeprowadzi pierwszą analizę atmosfery Wenus, aby rzucić nieco światła na to jak wykształcił się tam tak gorący klimat.
Planetę spowija nieprzezroczysta, gęsta warstwa obłoków, zalegająca na wysokości od około 60 do około 80 km.
Z tego powodu do Wenus dociera mniej energii słonecznej niż do Ziemi, mimo, że znajduje się ona o jedną trzecią bliżej od gorącej gwiazdy.
Kiedy już energia słoneczna przedrze się przez chmury zostaje na długo zatrzymana w atmosferze planety, składającej się w 96 procentach z dwutlenku węgla.
Właśnie przetrzymywanie energii słonecznej oraz aktywmość wulkaniczna doprowadziły prawdopodobnie do przyspieszonego efektu cieplarnianego.
"Wenus rozwinęła się zupełnie inaczej niż Ziemia. Można ją spokojnie nazwać diabelską siostrą naszej planety" - uważa naukowiec Andrew Coates.
Misja Europejskiej Agencji Kosmicznej potrwa 500 ziemskie dni. Na Wenus w tym czasie minął zaledwie dwie doby.