|
Sejmowa debata nad budżetem UE | |||||||||||||||||||||||||||||||
Premier Kazimierz Marcinkiewicz przedstawił w Sejmie informację na temat negocjacji budżetu UE na lata 2007-2013. Szef rządu powiedział, że ustalone w Brukseli warunki są korzystne dla Polski. Jak podkreślił, polscy negocjatorzy osiągnęli więcej, niż można się było spodziewać. Jego zdaniem, przebieg negocjacji i postawa polskiej delegacji sprawiły, że Polska znalazła się w grupie najważniejszych państw UE i stała się jednym z 'filarów' Wspólnoty. Premier uważa, że przyznane Warszawie środki finansowe, jeśli zostaną dobrze wykorzystane, pomogą zlikwidować różnice rozwojowe między krajami Europą Zachodniej, a Polską. Kazimierz Marcinkiewicz przypomniał też, że dzięki elastycznej postawie Kanclerz Niemiec Angeli Merkel Polska uzyska dodatkowo 100 mln euro na rozwój dla pięciu najbiedniejszych polskich województw: lubelskiego, podkarpackiego, warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i świętokrzyskiego. Opozycja 'Za' Wystąpienie premiera ciepło przyjęła jego macierzysta partia – Prawo i Sprawiedliwość. Prezentujący stanowisko partii Edward Siarka stwierdził, że wynegocjowane warunki są sukcesem premiera Kazimierza Marcinkiewicza i polskiej delegacji. Podobne stanowisko zajęła także opozycyjna Platforma Obywatelska. Wiceprzewodniczący PO Jan Rokita chwalił premiera za stanowczą postawę w trakcie negocjacji. Podkreślił jednak, że sam budżet Unii Europejskiej jest "bez wątpienia zły, skąpy i nie pozwala na osiągnięcie ambitnych celów". Jak ocenił, UE jest w trakcie 'zwijania się'. Przestrzegał też szefa rządu przed zbytnim przywiązywaniem się do chwilowych sojuszy i apelował o głębszą współpracę z instytucjami europejskimi – głównie Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską. Także druga partia opozycyjna – SLD – dobrze oceniła efekty budżetowych negocjacji. Przewodniczący Sojuszu, Wojciech Olejniczak apelował też, by nie zapominać o 'osiągnięciach sukcesach poprzednich, lewicowych rządów'. Koalicja 'Przeciw' Bardziej sceptyczny wobec ustaleń brukselskiego szczytu UE był przewodniczący Samoobrony. Andrzej Lepper przyznał, że wynegocjowane warunki są sukcesem, ale - jak zaznaczył - tylko w stosunku do propozycji premiera Wielkiej Brytanii, który zamierzał jeszcze bardziej uszczuplić środki przeznaczone dla Polski. Zdaniem lidera Samoobrony, jeśli wziąć pod uwagę możliwości produkcyjne Polski w rolnictwie i przemyśle, to wynegocjowane warunki są jednak porażką. Jeszcze ostrzejsze stanowisko zajęła druga partia dotąd popierająca rząd – Liga Polskich Rodzin. "To jest porażka, poniósł pan klęskę" – zwrócił się do premiera Szymon Pawłowski z LPR. Jak mówił, Polsce przyznano dwukrotnie mniejsze środki, niż obiecywano przed wejściem do UE: "Fakt, że zdołał pan wynegocjować dla Polski więcej, niż zakładano w skandalicznej propozycji brytyjskiej, to jeszcze nie jest dowód na jakikolwiek sukces". W efekcie klub LPR zdecydowanie opowiedział się za odrzuceniem informacji premiera. Przyjęty na grudniowym szczycie UE w Brukseli kompromis w sprawie unijnego budżetu na lata 2007-2013 przewiduje dla Polski 59,65 mld euro w ciągu siedmiu lat, w ramach funduszy strukturalnych i spójności. To o 2 mld mniej, niż pół roku temu proponowało ówczesne luksemburskie przewodnictwo, ale o ponad 3 mld więcej, niż przewidywały początkowe propozycje Wielkiej Brytanii, przewodniczącej w tym półroczu UE. | Zobacz: Premier: 'yes, yes, yes'17. grudnia 2005 | Polska 'I klęska, i sukces'18. grudnia 2005 | Polska | |||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||