BBCPolska.com
 
Aktualizacja: środa 12. stycznia 2005, 20:55 (CET)
 
Wyślij tę stronę znajomym Wersja do druku
Przesłuchanie pełnomocnika
 
Jan Widacki
Jan Widacki
Prawie pięciogodzinne przesłuchanie Jana Widackiego, pełnomocnika Jana Kulczyka, przed komisją śledczą do sprawy Orlenu koncentrowało się wokół fundacji "Bezpieczna Służba".

We władzach fundacji zasiadały m.in. żona i siostra Jeremiasza Barańskiego, znanego później gangstera o pseudonimie "Baranina".

Z fundacją przez pewien czas byli związani Andrzej Kuna i Aleksander Żagiel, organizatorzy wiedeńskiego spotkania Jan Kulczyk - Władimir Ałganow.

To właśnie ma wiązać "Bezpieczną Służbę" ze sprawą Orlenu.

Z Widackim zaś to, że 14 lat temu – jako wiceszef MSW – pomagał w rejestracji fundacji.

Potyczka z ekspertami

Jan Widacki, z pomocą swego pełnomocnika, najpierw przez godzinę próbował dowodzić, że komisja nie ma prawa go przesłuchiwać.

Pełnomocnik mec. Krzysztof Bachmiński argumentował, że jego klient nie ma żadnych informacji interesujących komisję.

"Ewentualne informacje pośrednie Widacki mógł uzyskać w czasie udzielania pomocy prawnej Janowi Kulczykowi, którego jest pełnomocnikiem.

W tym zakresie jednak obowiązuje go tajemnica adwokacka, z której może zwolnić tylko sąd" - mówił Bachmiński.

Eksperci komisji uznali jednak, że Widacki musi zeznawać.

Jak uzasadniali, każdy świadek, który zostanie przed nią wezwany, musi się przed nią stawić i złożyć zeznania.

Po decyzji eksperów z sali wyszli lewicowi członkowie komisji.

Widacki: nie pomagałem

Podczas przesłuchania Jan Widacki zapewniał, że pomagał w rejestracji fundacji tylko w takim stopniu, w jakim ówczesne prawo nakazywało to MSW.

"Na etapie rejestrowania mój udział był legalny i dopuszczalny" - podkreślił i zaznaczył, że to sąd - a nie minister - zarejestrował fundację.

Powiedział, że we władzach fundacji nie było Jeremiasza Barańskiego, który zresztą - jego zdaniem - nie był wtedy znany organom ścigania.

Wyjaśnił, że z jego wiedzy wynika, że kiedy fundacja była zakładana, Barański nie był karany, przynajmniej w Polsce.

Antoni Macierewicz (RKN) podkreślił jednak, że Widacki jako wiceminister odpowiedzialny m.in. za policję, powinien wiedzieć, że "Baranina" był jednak karany.

Dodał, że za czasów urzędowania Widackiego, w maju 1991 roku, Interpol przesłał list, w którym była m.in. mowa o tym, że prokurator generalny już w 1986 roku prosił o ekstradycję Barańskiego z Austrii.

Widacki bronił się stwierdzając, że przed dzisiejszym przesłuchaniem rozmawiał z ówczesnymi komendantami policji, którzy także na przełomie lat 1990 i 1991 nie słyszeli o Barańskim.

Poza tym - mówił - nie znał listu Interpolu, bo takie listy nie trafiały do wiceministra.

Na koniec komisja postanowiła, że w sobotę będzie głosować nad wnioskiem do prokuratury, że dopuszczając do rejestracji fundacji "Bezpieczna Służba" Jan Widacki rażąco naruszył obowiązki służbowe.

 
 
Zobacz:
 
 
ZOBACZ TEŻ
 
 
Wyślij tę stronę znajomym Wersja do druku
 
  O nas | Napisz do nas | Pomoc
 
BBC © ^^ Powrót
 
  Strona główna | Archiwum dźwiękowe | Business English | Everyday English
|English Grammar
 
  BBC News >> | BBC Sport >> | BBC Weather >> | BBC World Service >> | BBC Languages >>
 
  Pomoc | O nas | Napisz do nas