|
Szef MSZ podaje się do dymisji | |||||||||||||||||||||||||||||||
Minister Spraw Zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz, podał się do dymisji w związku z ujawnieniem przez prasę wycieku informacji z jego Ministerstwa. Premier Miller poinformował jednak, że dymisji nie przyjął. Tygodnik "NIE" ujawnił dziś, że 12 twardych dysków z komputerów Ministerstwa Spraw Zagranicznych znalazło się w jego redakcji. Są na nich dokumenty z ostatnich dziesięciu lat. Ostatnie - z lutego 2004 r. Wiele dokumentów opatrzonych jest klauzulą tajne lub poufne - twierdzi tygodnik "NIE". "Wyjątkowo przykre" "Poczuwając się do politycznej odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy oraz pragnąc zminimalizować prawdopodobną krytykę rządu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, składam na ręce pana premiera rezygnację z zajmowanego stanowiska" - napisał Cimoszewicz w piśmie do Leszka Millera. "Nie znając nadal pełnej zawartości zaginionych dysków nie mogę wykluczyć, że ujawnienie jej może wyrządzić krzywdę interesom politycznym naszego państwa" - powiedział minister. Cimoszewicz oświadczył też, że w związku z zaginięciem twardych dysków poinformował prokuratora generalnego o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa przez pracowników MSZ i zwrócił się o wszczęcie postępowania w tej sprawie. Dodał, że z podobnym wnioskiem wystąpił do szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "To dla mnie wyjątkowo przykre i zaskakujące doświadczenie" - napisał Cimoszewicz. |
| |||||||||||||||||||||||||||||||