|
Nieustępliwy Gazprom | |||||||||||||||||||||||||||||||
Ukraiński minister ds. energii Iwan Plachkow przebywa w Moskwie, gdzie stara się rozwiązać spór o ceny gazu sprzedawanego przez Gazprom ukraińskiej spółce Naftohaz. We wtorek sprawa ta była omawiana przez prezydentów obu krajów w rozmowie telefonicznej. Gazprom zagroził wyłączeniem gazu Ukrainie od 1 stycznia, jeśli do tego czasu nie dojdzie do porozumienia ws. cen. Rosja chce zwiększyć cenę za 1 tys. m. sześć gazu do 220-230 dol. z ok. 50 dol. obecnie. Oznaczałoby to, że Ukraina płaciłaby za gaz tyle samo, co odbiorcy na Zachodzie. Ukraina: Podwyżka musi być stopniowa Władze w Kijowie chcą, by zwyżka została wprowadzona stopniowo w okresie kilku lat. Ukraina twierdzi, że ma prawo do pobierania 15 proc. dostaw gazu przekazywanego na Zachód w formie opłaty za tranzyt. Gazprom uważa, iż Ukraina nie ma takiego prawa i stwierdził, że jeśli władze w Kijowie zdecydują się na taki krok, to wówczas uszczuplona zostanie ilość gazu dostarczana odbiorcom w Europie Zachodniej. Czarnomorska karta Gazprom zaprzeczył też doniesieniom prasowym jakoby miał przystać na to, by zwyżka ceny, którą będzie płacić Ukraina następowała stopniowo. Moskwa ostrzegła też władze w Kijowie, by w sporze o gaz nie próbowały rozgrywać karty czarnomorskiej i grozić podwyżką opłat za korzystanie z baz na Krymie przez flotę czarnomorską. Według Moskwy korzystanie z baz na Krymie zagwarantowane jest przez traktat między obu państwami powiązany z kolei z umową graniczną. | Zobacz: Gazprom, czy Naftprom?28. września 2005 | Biznes Kredyt dla Rosnieftgazu08. września 2005 | Biznes Komisja aprobuje rurociąg bałtycki07. września 2005 | Biznes Gazprom na rynku mediów03. czerwca 2005 | Biznes Gaz i ropa z Rosji dla Indii22. lutego 2005 | Biznes Linki do stron spoza BBC BBC nie bierze odpowiedzialności za zawartość stron www nienależących do BBC | |||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||