|
Aktualizacja: 04.6.2003 13:10 (CET)
Untitled Document
03.6.2003 17:14 (CET)
Czy
Irak miał broń masowej zagłady?
Spór dotyczący irackiej broni masowej
zagłady jest ważny z kilku powodów.
Po pierwsze bezpośrednio dotyczy przyczyn dla
jakich zdecydowano się zaatakować Irak.
Rodzą się również pytania do jakich metod politycy
mogą się uciekać aby manipulować opinią publiczną.
Poddaje również w wątpliwość rzetelność służb
wywiadowczych i zbieranych przez nie informacji, co może mieć ogromne
znaczenie dla walki z międzynarodowym terroryzmem i zahamowania dalszego
rozprzestrzeniania broni masowego rażenia.
Ten ostatni punkt wydaje się najbardziej
niepokojący. Wywiad bowiem odgrywa kluczową rolę w wojnie z terrorem.
Decdyzje polityczne zależą od tego jak
zinterpretowane zostają informacje wywiadowcze.
Jeżeli agencje interpretują zdobyte materiały
według politycznego zapotrzebowania, a po wojnie w Iraku może się to
wydawać prawdopodobne, wszelkie budowane na nich polityczne plany mogą przy
pierwszej okazji runąć.
Analitycy z agencji wywiadowczych
niejednokrotnie błędnie interpretowali pojawiające się
zagrożenia.
Potęga Związku Radzieckiego była nagminnie
przeceniana w czasach Zimnej Wojny i kiedy państwo się rozpadło, zostało to
przyjęte z pewnym zdziwieniem.
Z rozmów z wysokimi rangą przedstawicielami
wywiadu pracującymi w tamtych latach wynika jasno,
że administracja Ronalda Reagana przodowała w otrzymywaniu takich danych,
jakie sobie życzyła.
Są powody do obaw, że i tym razem było podobnie, że
specjalna jednostka w Pentagonie powołana do analizy danych, mówiła
neo-konserwatystom w administracji Busha to co chcieli usłyszeć.
"podrasowani"
Brytyjczycy
W Wielkiej Brytanii sprawa koncentruje się przede
wszystkim na, jak się wydaje, "podrasowaniu" informacji wywiadowczych
dotyczących zagrożenia iracką bronią masowego rażenia.
Twierdzenie, że Irak może użyć broni chemicznej w
ciągu 45 minut od wydania odpowiednich rozkazów - rzeczywiście mogło dawać
powody do obaw.
Zarówno brytyjski jak i amerykański
rząd były wyraźnie przekonane, że zagrożenie jest jak najbardziej
realne.
Widać to chociażby po tym jak przygotowywano
żołnierzy na wypadek ataku chemicznego lub biologicznego.
Pamiętajmy, że sama rada Bezpieczeństwa ONZ,
chociaz nie poparła akcji militarnej, była przekonana, że Saddam Husajn ma coć
do ukrycia.
Dlatego przyjęła rezolucję,
która domagała się od Bagdadu wypełnienia wszystkich
wcześniejszych zobowiązań.
Niewykluczone, że informacje wywiadowcze na
temat irackiej broni masowej zagłady były błędne.
Czy więc powody przemawiające
za wojną z Irakiem, przedstawiane brytyjskiej opinii publicznej,
były fałszywe?
Tego również nie można wykluczyć. W takim
razie zadajmy pytanie czy Irak w ogóle dysponował bronią masowego
rażenia?
Wielu analityków zastanawia się nad sposobem w jaki
doprowadzono do wojny.
Irackie programy zbrojeniowe były
omawiane niezwykle szczegółowo.
Politycy zapewniali, że jeśli tylko zostanie
usunięta zasłona stworzona przez reżim, tzw. dymiąca strzelba
zostanie na pewno znaleziona.
Jednak do tej pory, oprócz kilku podejrzanie
wyglądających mobilnych laboratoriów, nie znaleziono nic.
Jest oczywiście też dużo subtelniejszy wymiar tej
dyskusji. Czy Irak posiadał wystarczające zaplecze naukowe aby wyprodukować broń
masowej zagłady? Z pewnością.
Czy posiadał środki, np. sprzęt medyczny czy
przemysłowy, którego elementy można wykorzystać do konstrukcji
zabronionej broni? Całkiem możliwe.
Czy reżim uważał, że zdobycie takiej broni jest
jego celem strategicznym? Trudno wątpić aby Saddam Husajn zmienił swoją
filozofię.
Czy to wszystko byłoby jednak wystarczającym
argumentem przemawiającym za wojną? Pozostawiam to Państwu do oceny.
Niezależnie od tego jak ona wypadnie pytania o
iracką broń coraz głośniej rzucane są w stronę przywódców USA i
Wielkiej Brytanii.
Każdy dzień bez "dymiącej strzelby" może utwierdzać
w przekonaniu, że irackie zagrożenie było poważnie wyolbrzymione.
Jonathan Marcus
|